stołówki szkolne

Patrzysz na posty wyszukane dla słów: stołówki szkolne





Temat: Znów dzieckiem być
Skakałabym w gumę na przerwach kończąc zabawę na "żabka, łydki"
(jakoś wyżej skoczyć nie mogłam ; ) ), kolekcjonowałabym historyjki
z gumy "Donald", z wypekami na twarzy zacytywałabym się w rubrykach
o seksie w "Bravo" lub innej odmóżdżającej gazetce kupowanej przez
starszego brata, robiłabym "widoczki", jadła przepyszne obiadki w
szkolnej stołówce,marzyłabym o oryginalnej lalce Barbie z firmy
Mattel, wielopiętrowym piórniku z wyposarzeniem, najnowszej kasecie
Roxette (nie wiem jak koleżanka mogła słuchać New Kids on the
Block), pisałabym infantylne zdania w różowym pamiętniczku zamykanym
na kłódkę, bałabym się koleżanki z klasy (Anki Z.) i klasówki z
matematyki, zastanawiałabym się czy Krzysio L. poprosi mnie do tańca
na klasowej dyskotece (przy wolnym "Dream" zespołu Hey ; ) ),
spędzałabym czas w szkolnej świetlicy w towarzystwie wychowawczyni
paniu Danusi (bałam się tej kobiety), słuchałabym na kasetach bajek
typu "Plastusiowy pamiętnik", chodziłabym na gimnastykę korekcyjną i
miałabym problemy z astmą. Sporo możnaby jeszcze napisać... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Największe obżydlistwo to.......
- plucie/smarkanie na ulicę/chodnik
- jedzenie z otwartą buzią, mlaskanie
- mówienie z buzią pełną jedzenia
- mówienie z gumą do żucia w ustach
- publiczne dłubanie w uchu/nosie/portkach
- kiedy ktoś ślini chusteczkę by wytrzeć dziecku buziaka
- "mycie" dziecięcego smoczka we własnych ustach, by potem podać go
dziecku
- z dzieciństwa: gadulstwo przy jedzeniu w szkolnej stołówce
zaowocowało nie jedzeniem (niedo)wędzonego kurczaka do tej pory.
Ugryzłam udko i w ustach rozlała mi się resztka krwi...

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Listy motywacyjne-reaktywacja
Wielce szanowny Panie Dyrektorze,

w zalaczeniu do naszej rozmowy telefonicznej skladam na Panskie rece
moja aplikacje o stanowisko przy tasmie z brudnymi naczyniami w
stolowce numer jeden.

Z wielka przyjemnoscia przeczytalam Panstwa ogloszenie o wolnym
stanowisku przesuwacza brudnych naczyn. Juz od wczesnych lat
szkolnych interesowal mnie pobyt w kuchni. W czasach gimnazjum
aktywnie udzielalam sie w stolowce szkolnej pilnujac porzadku. W
czasie studiow zagranicznych kierunku odzywiania skoncentrowalam sie
na tematach Nutrition Management, odbylam dwie praktyki, w tym jedna
w USA, kolejna w Danii, w czasie ktorych zdobylam wiedze o zdrowym
odzywianiu oraz zarzadzaniu transportem produktow spozywczych. W
czasie wolnym angazowalam sie w licznych akcjach charytatywnych,
m.in. Brot für die Welt.

Na stanowisku przesuwacza brudnych naczyn w Panstwa instytucji moge
zrealizowac moje osobiste cele zawodowe. Organizacja oddawania
naczyn, segregowanie brudnych sztuccow, upominanie studentow o
wlasciwym oddawaniu tac to zadania, z ktorymi chetnie sie uporam.
Moj wrodziny dar przekonywania oraz znajomosc pieciu jezykow obcych
zdecydowanie wplynal na wydajnosc pracy. Dzieki licznym
doswiadczeniom zagranicznym beda mogla dotrzec do wszystkich
klientow i zorganizowac oddawanie naczyn w sposob plynny.

Zaproszenie na rozmowe kwalifikacyjna bardzo mnie ucieszy.

Z powazaniem

hdsfgalugta
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Czy nie uważacie, że stołówki szkolne wypaczają na zawsze maniery przy stole?
Ja przez 8 lat jadłam w podstawówce w stołówce, gdzie nie dawano noży i
nauczyłam się dzięki temu zjadać nawet najtwardsze mięso samym widelcem;) W
domu oczywiście nie stosuję reguł savoir-vivre'u (mama walczyła, ale nie
wygrała). W sytuacjach oficjalnych nie mam problemu z eleganckim jedzeniem,
ale nie jest to dla mnie naturalne... Dzieci się nie pozabijały w stołówce ale
potem sianko w butach zostaje;) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
fakt faktem, że w stołówce szkolnej fajnie nie...
...jest, no ale bez przesady ;] u mnie np. były noże i widelce i jakoś tak 'w
miarę', chociaż i tak jadło się w dość `nieładny` sposób. I jeszcze z klnącą
panią od obiadów na czele. 50% przekleństw znamy od niej ;D Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Hej

> Czy nie uważacie, że stołówki szkolne wypaczają na zawsze maniery przy stole?

Coś w tym jest :) uraz u dziecka może zostać na cłe życie. Pamietam że w
przedszkolu do którego uczęszczałem ...dziesiąt lat temu obowiązywała
taka "kara umowna", jak ktoś był niegrzeczny to za karę nie dostawał widelca i
musiał jeść wszystko łyżką. Ja do dziś mam poważne opory przed jedzeniem łyżką
czegokolwiek, z wyjątkiem zupy oczywiście - nawet jak to jest np. rzadki
bigosik ze wskazaniem na kapuśniak :) i tak zawsze wybiorę widelec... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Wychowałam się na stołówkowym jedzeniu
Żłobek, przedszkole, obiady w szkole, potem zakładowa stołówka.
Już w przedszkolu było ciężko - zazwyczaj nie marudziłam, ale do dziś pamiętam,
jak przedszkolanka próbowała mnie siłą nakarmić wielkim kawałem wołowej wątroby
(nie znosiłam i na sama myśl robiło mi sie niedobrze). Bardzo źle sie to
skończyło - głównie dla niej i jej sukienki...). Innym razem był znienawidzony
przez wiekszość przedszkolaków szpinak: Był wyjatkowo rzadki i nieapetyczny,
więc kazali nam go wymieszać z ziemniakami. Bleeee.
W szkole było jakoś lepiej, zakładowa stołówka taka sobie, potem zaczęłam sama
gotować i tak mi zostało.
O wiele gorsze doświadczenia mam ze szkolną stołówką u mojego dziecka: brudne
sztućce, tłuste kubki z kompotem i - uwaga! - kucharka z petem w zębach. Sprawa
zgłoszona dyrekcji i oto rozwiazanie problemu: zakaz wstepu rodzicom na
stołówkę! Super, co? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Sądzę jednak, że mam coś do powiedzenia. Główne pytanie wątku brzmiało, czy nie
sądzimy, że stołówki szkolne wypaczają na zawsze nawyki ptrzy stole. Ja na swoim
przykładzie widzę, że nie musi tak być. I to właśnie chciałam przekazać. Czy mam
to pisać dosłownie, aby to było zrozumiałe?
Bolączką dyskucji internetowych jest to, że koniecznie trzeba się zgadzać z tezą
postawioną przez autora wątku.
A tak btw, to co Ty miałaś do powiedzenia w tym wątku? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Maniery przy stole po kursie w stołówce szkolnej
Również przez 8 lat podstawówki chodziłam do szkolnej stołówki.
Jeśli chodzi o obiady, to na mój ówczesny gust było ok... Uwielbiałam kluski na
parze z jogurtem truskawkowym i naleśniki z serem i śmietaną. Można było brać
dokładki :)
Jednak z perspektywy czasu uważam, że te obiady nie były zdrowe. Mało warzyw
(jeśli już to jakieś rozgotowane paćki, typu marchewka z groszkiem), a owoców
zero... Nie wiem czemu nie podawało się dań typu ryż brązowy, warzywa,
kurczak... A podawanie typowo stołówkowych ziemniaków, mięsa niewiadomego
pochodzenia z zawiesistym sosem, czy kluchów z tłuszczem i cukrem wyrabia w nas
podświadome nawyki jedzeniowe na późniejsze lata.

U nas były bloczki (jeden na zupę i jeden na drugie danie) i większość dzieci
nie chciała jadać zup, natomiast po drugie ustawiała się dłuuuga kolejka :)
niewykorzystane bloczki na pierwsze danie poniewierały się w całej stołówce.
tradycyjne zakopywanie mięsa pod ziemniaki, strzelanie jedzeniem ułożonym na
widelec w kolegów, itd.
Mimo wszystko miło wspominam :) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Co widzieliście tylko raz w zyciu???
Tego widoku nigdy nie zapomnę.Byłam w stołówce szkolnej na obiedzie,przy stole
siedziała moja siostra z koleżankami i kolegami z jednej klasy,dosiadlam się do
nich.Pamiętam że na obiad był barszcz zabielany.Jako że byla to zima,jeden z
chłopców był bardzo przeziębiony co chwila pociągał nosem.No i stało się.Wiecie
jak to jest gdy cieknie z nosa a wy pijecie lub jecie coś gorącego.Chłopaczyna
chyba nie zapanował nad swoim nosem bo w pewnym momencie wyleciał z niego taki
żadki gilek wprost do talerza z zupą.Widziałam to ja i jeszcze kilka osób,on
tego nie zauważył.Zjadł do końca i mówi że idzie po dokładkę bo tak mu smakowała
dzisiejsza zupka.Cala sytuacja miała miejsce prawie trzydzieści lat temu a ja do
dzisiaj mam ją przed oczami.Z tych którzy to widzieli nikt nie poszedł drugi
raz po zupę,jakoś nam się jesć odechciało. : ) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: inne smakolyki i znienawidzone potrawy
inne smakolyki i znienawidzone potrawy
Sympatyczny jest ten watek....slodycze z dawnych lat, taki troche
nostalgiczny.

A mieliscie jakies inne smakolyki i znienawidzone potrawy z
dziecinstwa?

ja pamietam chleb z pokrajanymi w plasterki truskawkami albo u mojej
babci na wsi chleb ze smietana i cukrem-pycha. W moim rejonie bylo
tez cos takiego co sie nazywalo"babiorki" smalec z cebulka , i
pokrojona w kostke watrobka( i pewno jeszcze cos w tym bylo juz nie
pamietam),

Natomiast nie znosilam kaszy gryczanej( od zapachu robilo mi sie
niedobrze) ..i szpinak nie wiem on teraz jest dosc popularny ale za
moich szkolnych czasow to byla taka zielona bryja w szkolnej
stolowce acha i zupa owocowa tez w szkolnej stolowce...ohyda.

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: znalezione w jedzeniu
Niby to nie paczek, ale podobne - parowaniec (zwane tez pampuchami). Miejsce
akcji szkolna stolowka. W jednym byl kawalek worka, prawdopodobnie po mace
(mONce);-). Odlozylam na bok, zjadlam drugiego i poszlam do kierownika ze
znaleziskiem. Hehehe dostalam druga porcje ;-) a tak w ogole to dobre byly. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Rekord roztargnienia
Ja zjadłam(na stołówce szkolnej!!) pół zupy widelcem. Zorientowałam się dopiero
wtedy, kiedy zjadłam już wszystkie "śmieci" i nie mogłam nabrać zupy. Co
więcej, wpatrywałam się ze zdziwieniem w widelec: "czemu zupa się nie
nabiera??" Potem musiałam go sprytnie zamaskować, żeby nikt się nie
zorientował, że odnoszę talerz z widelcem!! Oprócz tego tradycyjnie zawsz gubię
worek na wf w szkole, a dwa razy zgubiłam plecak (też w szkole) przy czym za
drugim razem szukałam go przez dwie lekcje :)
pzdr.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Najśmieszniejsze nazwy miejscowości!
Stojadła nierdzewne
A to tak z pogranicza wątków ("jak byłem mały, to myślałem, że..."). Jest taka
miejscowość Stojadła. Była tam chyba jakaś wytwórnia sztućców. Na widelcach czy
nożach w szkolnej stołówce napisane było "STOJADŁA NIERDZEWNE". Byłam dzieckiem
mądrym (:-))), więc pojęcie "nierdzewne" rozumiałam, ale za nic nie mogłam
pojąć, dlaczego zamiast "nóż nierdzewny" czy jakoś tak, określa się te
przedmioty mianem stojadeł - przecie nie są do żadnego stania :-) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Przysmaki epoki PRL
Ja nie zapomne okropnej mlecznej zupy, którą karmione były dzieci w
przedszkolu, na szkolnej stołówce czy koloniach. Do dzisiaj nie moge patrzeć na
płatki owsiane okropnie gęste w przypalonym mleku. Okropność ! Nigdy nie
namawiam mojego dziecka na zupe mleczną.

A lizaki kulki zwane "kodżak" ? Początkowo były w kolorowe paski ale wraz z
intensywnym lizaniem ten wzorek się ścierał. Sama nie jestem pewna od czego ta
nieoficjalna nazwa tego lizaka, ale mniemam iz od popularnego wówczas serialu
amerykańskiego KOJAK z aktorem, który miał głowę łysą i okrągłą jak ten lizak.

Nie zapomne też samku wspominanej wcześniej gumy Donald, która to miałam
szczęscie dostać z zagranicy w całym pudełku i wydzielałam na każdy dzień i
liczyłam na ile mi starczy,(choś podbierał je mi mój brat) a ta ilość niemal
hurtowa pozwoliła mi zgromadzić bardzo dużo historyjek z tych gum.

Pozdrawiam rocznik '75 Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Uwagi z dzienniczka ucznia
W 82 r. w Liceum mieliśmy godzinną przerwę pomiedzy lekcjami. Gralismy w tym
czasie na pianinie w stołówce szkolnej. Grać zaden z nas nie umiał więc hałas
był niesamowity. Pani Dyrektor dwukrotnie zwracała nam uwagę a kiedy po drugim
razie odwróciła się i zaczęła iśc w stronę swojego gabinetu powiedziałem do
kolego siedzącego najbliżej instrumentu: Mistrzu graj. Odwóciła się na pięcie i
wylądowaliśmy w gabinecie Pani Dyrektor. Rzecz skończyła się uwagą pisemną
jednakową dla wszystkich: Grał na pianinie w stanie wojennym.
Bo to szczególny czas był i obowiązywały ograniczenia, które Pani Dyrektor
sobie tak interpretowała, że nie należy naruszać żadnych norm. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Co was najbardziej denerwowało w podstawówce?
- panie woźne goniące dzieciaki z okrzykiem: ściągaj buty, bo idę po dyrektora
- stołówka szkolna: do zupy podawany był chleb, i w sali dla uczniów ten chleb
był zawsze czerstwy i wyschnięty, w przeciwieństwie do salki dla nauczycieli,
gdzie chleb był zawsze świeżutki i pachnący. Czasem z kumpelą podkradałyśmy ten
nauczycielski chleb
- pan od wuefu, człowiek po szkole wojskowej, robił nam musztrę, testy
sprawnościowe, pisaliśmy z wuefu (!) karktówki i kazdy musiał mieć do tego
przedmiotu zeszyt.
- grupa dziewczyn z mojej klasy - wredne, uważające się za cos lepszego,
nabijające się ze wszystkich wokół
- pani od geografii - co i raz urządzała rzeź niewiniątek w postaci
niezapowiedzianych kartkówek. Przy odpowiedzi przy tablicy głupio wyśmiewała
ucznia przy całej klasie Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Może napiszemy książkę:"Chuck Norris i bliżniacy"?
Otóż kłapnięcie owo skojarzyło się Czakowi przede wszystkim ze wrzucaniem
porcji fasolki po bretońsku na talerz w szkolnej stołówce, kiedy dziecięciem
będąc ustawiał się w długim ogonku po posiłek. Czak otarł łzę wzruszenia i przy
okazji starł jeszcze z podłogi mokrą plamę, jaka została po babci klozetowej (
od dzieciństwa był pedantem i nie znosił bałaganu).Wiedziony sentymentem udał
się do baru o egzotycznej nazwie "Dworcowy" w poszukiwaniu tego niezapomnianego
smaku.Nie pomylił się . Wyszukane, potłuszczone i podarte menu otwierała
pozycja "fasolka po bretońsku 4,50".Zamówił bez wahania. Jadł z apetytem, nie
wiedząc, że śmiertelne drobnioustroje jadu kiełbasianego z każdą łyżką pustoszą
jego organizm. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Forum W-wa - uwagi
Forum W-wa - uwagi
Przyjeliscie podobno do adminowania na tym forum nowa pania. Poprzesuwala
kategorie - kolejnosc alfabetyczna + dzielnice osobno. Zmiana z dobrego na
lepsze, jak zwykle cenna. Ale wprowadzila tez dwie nowe (a zapewne jest
studentka). Sa to "edukacja" oraz "studia, studenci". Z tego co wiem, to nikt
ja o to nie prosil, a i frekwencja na nich jest zerowa. Moze jeszcze
dorzuci "licea", "gimnazja", "podstawowki", "studia medyczne", "stolowki
szkolne", "palenie kiepow na przerwie", "dzwieki dzwonkow szkolnych". Jak
zwykle gratuluje. I tylko jedno pytanie - dlaczego tak nie lubicie w-skich
forumowiczow? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: HACCP - koszty
HACCP - koszty
Witam, może już ktoś przez to przechodził. Jakie są przybliżone koszty
wdrożenia systemu HACCP w stołówce szkolnej. Stołówka jest jeszcze z lat 80.
Ale do tej pory prosperuje dosyć dobrze. Zatrudnienie to kilka osób. Ilość
osób żywionych wacha się w granicach 150-300 (zależnie od ustawy) na
codziennym wyżywieniu. Jakie są wam wiadome rzeczywiste koszty jakie trzeba w
takim wypadku ponieść ? Nie mówię o przebudowach pomieszczeń ale np. o nowych
specjalnych termometrach itp. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Nie będzie kar za cukier
Nie będzie kar za cukier
Kary za nadmierne zapasy zywnosci. Boze co za bzdura. A tyle sie mowi o
glodnych dzieciach w szkole :/ Nic juz nie kumam. Zdaje sobie sprawe, ze
wysylka tego zarcia do Korei gdzie sie wpieprza kore z drzewa nie mialaby
sensu, bo koszt transportu przerosl by parenascie razy koszt zywnosci, ale po
co szukac tak daleko?? W domach dziecka, stolowkach szkolnych i studenckich w
Polsce na pewno sie nie przelewa!
Na co do diaska pojdzie ta kasa z tych kar??? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kluzik-Rostkowska: z tak dużej ulgi skorzysta n...
idąc takim tokiem rozumowania powinnaś też dojść do wniosku, ze nie opłaca ci
się iść do lepiej płatnej pracy, jeśli będziesz miała taką możliwość, bo
przecież lepiej, żeby dostać zasiłek, z podatków ściąganych od wszystkich,
również tych co mają dzieci i dochód który nie uprawnia ich do żadnych zasiłków
- to może w ogóle rzuć pracę i idź do mopsu? Dlaczego ja mając trójkę dzieci i
zarabiając tyle, że nie łapię się na żadne zasiłki, muszę płacić za wszystko, co
dotyczy moich dzieci z dochodu netto, a ty masz dostawać zasiłki rodzinne,
darmowe kolonie, dopłaty do mundurka, stypendium socjalne w szkole, dodatek
mieszkaniowy, darmowe obiady w szkolnej stołówce, zasiłek na rozpoczęcie roku
szkolnego? No dlaczego? Policz sobie wszystkie tedodatki i sprawdźmy, czy czasem
nie wyjdzie ci taki sam albo wyższy dochód na głowę niż w niejednej rodzinie,
której się nic od państwa nie należy, bo mają np. 600 zł netto na głowę - to
naprawdę nie są kokosy, jak masz trójkę czy czwórkę dzieci... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Barbie ma doła, czyli awantura w krainie zabawek
2 sierpnia Mattel przeprosił klientów
"2 sierpnia Mattel przeprosił klientów i poinformował, że wycofując zabawki, stracił 30 mln dol"

Cóż za poświęcenie - jestem pod wrażeniem ze Mattel zarobił na klientach o 30 mln dol mniej. Pewnie zarząd firmy zaczoł teraz jadać na stołówkach szkolnych - w abonamencie oczywiście, żeby było taniej.

Dbanie o wysoki standard produkcji nigdy nie było tanie ale jak ktoś się pazerzy na byle cent na jednej szt. to taki jest tego efekt. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Niemcy wcześniej otworzą rynek pracy?
> Jeśli polscy inżynierowie nie przyjdą pracować za 1300-1700 euro
> to Niemcy/Zachód zaproszą taniutkich, świetnie wykształconych
> Azjatów

Azjaci może i są tani, ale nie wiem czy inzynierowie też. Swoją
drogą wątpię, ale popytam znajomego który właśnie wraca do Chin na
uczelnie. Jeśli są tani to TAM u siebie, gdzie maja niskie koszty
życia. Gdzie obiad na uczelni w stołówce szkolnej kosztuje 30centów
czyli... ok. 1zł. Można zjeść w Niemczech obiad za 1zł? Bo w Polsce
nawet batonika się za to nie kupi.

> Przecież nikt się nie upiera przy Polakach lecz przy
> niskich płacach. Dlatego politycy coraz częściej rozprawiają o
> Azjatach. Kombinują, jak tu zrobić, żeby big boss miał tanią i
> niekumatą siłę roboczą

No to życzę sukcesów. Polski byznes nie liczył na tanią, niekumatą i
spolegliwą siłę roboczą - mówię o Polaków w Polsce. Był przekonany
że ma ją i będzie ją mieć zawsze. Skończyło się tym czym skończyło
czyli 2mln emigracją Polaków za granicę po 2004 roku.

Aha! jeśli niemiecki biznes liczy na to, że Azjaci przyjadą żeby
przy okazji co jakiś czas od skinheadowego niemieckiego motłochu
dostać po mordzie, gdzie policja przyjedzie dopiero po kilku
godzinach i uzna to za bijatykę... to też życze sukcesów. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Nierówności są OK
Nierówności są OK
Ja urabiam sobie ręce w szkole na etacie administracyjnym
kier.adm,kadry,ZUS,stołówka szkolna. Patrząc na zakres obowiazków
innych, stwierdzam, że nierówności w dochodach nie ma. Różnica około
200zł, wliczająć dodatek za staż - jedni 40 lat pracy inni 6 lat.
Pewnie, że można zmienić pracę ale majac 57 lat kto mnie zatrudni. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: kościół na Senatoskiej- Warszawa
A czy wesele urządzacie moze w restauracji San Antonio? Bo ona
rzeczyiwscie jest 2 kroki od kościoła?
Pytam bo bylam tam w grudniu na chrzcinach, i powiem ze tak
strasznego jedzenia nie maialam w ustach od czasow szkolnej stołówki
a z tego co wiec ceny sa tam wysokie.
pozdrawiam
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: jestem bardzo zmęczona
Emi po pierwsze radosna nowina, to minie! Po ślubie nie będziesz
pamiętała tego stresu tylko piękny, niesamowity ślub! Uspokój się,
daj sobie jeden dzień na relaks, wybierz się z przyjaciółkami do SPA
albo z mężem na romantyczną kolację i nie mówcie i nie myślcie o
ślubie. Nie poruszajcie tego tematu. Niestety przed ślubem dużo
rzeczy się kumuluje i tak jak piszesz zamiast ubywać to przybywa, ale
nagrodą jest piękny ślub i wesele, taki o którym każda marzy. Ja już
ci gdzieś pisałam, że mogło być dużo gorzej, mogłaś wybierać między
stołówką szkolną a remizą, albo ciąć listę gości przez koszty. Co
oczywiście nie znaczy, że twoje problemy są mniej ważne bo nie są.
Ja postaram się na miarę swoich skromnych możliwości i doświadczeń
pomóc, także jak tylko coś potrzebujesz to pisz(za tortem się już
rozglądam )
Taki niestety los tych które chcą mieć wszystko idealne, ale to nic
złego w każdej walce przychodzi czas zmęczenia. Także dzień relaksu a
potem do boju ze wzmożoną siłą, puść sobie jakąś motywującą, waleczną
muzykę i działaj ze zdwojoną siłą! Nie odpuszczaj Emi! Wierzymy w
ciebie! Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Prezydencka - Legionowo - ostrzegam!!!
Prezydencka - Legionowo - ostrzegam!!!
Ostrzegam przed restauracją "Prezydencka" w Legionowie. Właściciel przyjął rezerwację na salę w Prezydenckiej, a na miesiąc przed weselem poinformował, że ponieważ wesele jest tylko na 70 osób, to jemu się nie opłaca i że zorganizuje wesele w sali Amfitrion (nowa sala), która wygląda jak stołówka szkolna. Obiecywał nam, że będzie w Prezydenckiej, a gdy przyszło do podpisania umowy, próbował nam wcisnąć salę Amfitrion, a jak się nie zgodziliśmy, to powiedział, żebyśmy sobie szukali gdzie indziej. Prezydencka chętnie przyjmuje na 100-150 osób, a poniżej, to może Was zrobić w konia, bo zgłosi się ktoś z większą ilością gości, to on wyrzuci tych, którzy mają mniej, bo mniej na nich zarobi. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Dla organizujących wesela w szkołach
Dla organizujących wesela w szkołach
Witam,

Chciałem ostrzec wszystkich planujących przyjęcie weselne w szkolnej stołówce.
Do szkół właśnie trafiło rozporządzenie, wielkiego szkodnika, ministra
Giertycha, o zakazie organizowania imprez w tych instytucjach. Radzę sprawdzić
jeżeli macie taką rezerwację. Ja miałem na kwiecień i teraz mam problem.

Pozdrawiam
A Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak sie nie ma kasy to sie nie organizuje wesela
Jak sie nie ma kasy to sie nie organizuje wesela
Jak sie nie ma kasy to sie nie organizuje wesela - az cisnie sie na
usta,kiedy sie czyta pretensje do rodziców,ze opłacaja wesele i sie wtracaja
w organizacje. Trudno. Skoro płaca to maja prawo. Jesli chcecie zorganziwoac
wesele po swojemu i na waszych warunkach - sami sfinansujcie sobie impreze.
Podobnie jest z narzekaniami na ceny zespołów,DJ czy za jedzenie... Jak
kogos nie stac to nie musi miec wesela w dobrej restauracji.Mozna przeciez
bawic sie w stołówce szkolnej i bedzie taniej a zespół moze grac za tysiac
złotych bo i takie sa przeciez . Jak kogos nie stac na dobrego fotografa czy
kamerzyste - niech zatrudni kolege albo wujka albo jedengo z wielu
amatorów,jacy sie ogłaszaja,ze zrobia cos "za pięc groszy". Mozna tez w
ogóle zrezygnowac z wesela. Czasami odnosze wrazenie,ze narzekacie ale nie
chcecie zrezygnowac z wielkiego pokazu i szopki dla publicznosci.Musi byc
wszystko z wielka pompą nawet jesli was na to nie stac. Marudzicie na ceny,na
fachowców,na rodziców a nie uzywacie mózgu do myslenia. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: afery ślubno weselne
Ja była na nieudanym weselu pare miesięcy temu.
Na początku para młoda spotkała się z inną parą młodą pod kościołem (co przynosi pecha). Wesele odbyło się w stołówce szkolnej, sala była mała i duszna(było bardzo ciepło w ten dzień). Nagłośnienie w sali było złe, muzyka grała za głośno (większość gości wychodziła na dwór gdy tylko orkiestra zaczęła grać). Jedzenie też nie było najlepsze, goście zastanawiali się nad zamówieniem pizzy. Skutkiem tego wszystkiego było to, że znaczna liczba gości wyszła z przyjęcia jeszcze przed oczepinami. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: gdzie wesele w Lublinie?
gdzie wesele w Lublinie?
szukamy niedrogiego ale eleganckiego miejsca w Lublinie lub okolicach. nie
wiemy jeszcze dokładnie na ile osób, wstępnie ok 100. wszelkie szkolne
stołowki itp. odpadają. ma być kulturalnie, elegancko... oczywiście bez
przesady, nie chodzi nam o przyjęcie w Lubliniance czy Europie (chociaż gdyby
nie kasa...) czy ktoś może coś doradzić? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: delfin wellness Józefów
To nie to ze niesmaczne ale takie zwyczajne,bez polotu,jak na szkolnej
stolowce.A patrzylas w Emowie??Chcesz miec cale przyjecie w ogrodzie??A moze w
nowym Mazowszu(u mikulskich)-kolezanka tam miala i bylo bardzo sympatycznie;co
prawda ogrodu tam nie ma ale jest naprawde przyjemnie,jest gdzie usciasc i
pogadac Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlugie)
Dziewczyno, opamiętaj się! Niewiele zarabiasz, a chcesz suknię za 2600 i firmę
dekorującą salę?!! (co mnie tym bardziej dziwi, że wesele ma być w restauracji,
a nie w stołówce szkolnej)? Nigdy nie śmiałabym stawiać takich wymagań
rodzicom. Nagłe zamieszanie przed ślubem rzeczywiście może być stresujące, ale
spójrz na to z innej strony. Ludziom zdarzają się prawdziwe tragedie. Głowa do
góry, skrzypaczka nie jest najważniejsza Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wątek niestety wyrazający KRYTYKĘ tzw tradycyjnych
do chosi
jak ci sie nie podoba to zaloz watek typu tradycja, moim celem... omawiajcie
sobie kiedy to pan mlody zdejmuje zebami podwiazke, w jakich kątach postawic
snopki siana, czy wesela w szkolnej stolowce lub remizie to obciach itp, gdzie
znalezc cyganow itp. mi to absolutnie nie przeszkadza i nie bede Was
krytykowac, ale jesli ktos ma inne zdanie niz tradycjonalisci to powinnas to
uszanowac Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: osoby towarzyszące
A jeszcze co do ścisku. Ja mam na liście 120 osób, w tym naprawdę mało
znajomych, którzy wylecieli z listy "bo rodzina". To jest kupa kasy, ale przede
wszystkim nie mogę już znaleźć wiekszej sali (na akceptowalnym poziomie,
stołówek szkolnych nie sprawdzałam, bo mnie to nie interesuje). Nawet 120 to
jest kłopot! Więc argument ścisku nie jest aż taki dziwny. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Ile płacicie za zdjęcia?
To ile kto płaci za zdjęcia to jego sprawa i dyskusja czy warto czy nie warto -
jest zupełnie bez sensu.To tak jakby rozprawiac nad tym czy 6 tysiecy za suknie
to duzo czy mało... Kazdy ma jakis budżet,z którym sie liczy i wybiera to co mu
sie podoba. Status finansowy każdej z nas jest inny i tak jak jedna panna młoda
bedzie chciała zrobic wesele w Hotelu Bristol w Warszawie ,inna zrobi w
stołówce szkolnej bo ją tylko na to bedzie stać. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy lubicie wesela?
Zapomniałam też dodać, że nie cierpię słabej kuchni na weselach
rodem ze stołówki szkolnej czy baru mlecznego w mega ilości nie do
przejedzenia. Ja wolę mniej, a wykwintniej.

Stworzenje, tez to znam z tym tańcem. Niektórzy tak dziwnie sobie
podrygują tą ręką, nie wiem może do rytmu czy dla równowagi. Głupio
to wygląda i trzęsie partnerką niemiłosiernie. Szczególnie starsi
panowie mają ten dziwny zwyczaj. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Równy podział obowiązków domowych???
Bedzie tak bardzo sprawiedliwiej.
Aczkolwiek takie rozumienie sprawiedliwosci nie zawsze dziala,
gdyz 'sprawiedliwie' nie musi oznaczac 'po rowno'.

Obawiam sie, ze Twoj problem moze sie tak naprawde zaczac, kiedy Twoja zona
pozbedzie sie fobii na tle myszy i zaskroncow, a Ty wciaz bedziesz gotowal jak
pani ze szkolnej stolowki. Ale - powodzenia, moze namow kolegow na
sprawiedliwosc w takim wydaniu, moze jakis ruch spoleczny i td w tym stylu?
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Norweska barbaria
> Nie wierzę w to, że jedzą budyń z dorsza.


To nawet dobrze o tobie świadczy, ale zmartwię cię: oni naprawdę to jedzą.
Nazywa się to coś fiskepuding i jest jedną z ich ulubionych potraw - w
szkolnych stołówkach dają to przynajmniej dwa razy w tygodniu. Oj żebyś
wiedział ile ja się przez ten fiskepuding wycierpiałam...

Pozdr. B. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Norweska barbaria
dorsz w sosie psychoanalitycznym
Gość portalu: barbinator napisał(a):

> To nawet dobrze o tobie świadczy, ale zmartwię cię: oni naprawdę to jedzą.
> Nazywa się to coś fiskepuding i jest jedną z ich ulubionych potraw - w
> szkolnych stołówkach dają to przynajmniej dwa razy w tygodniu. Oj żebyś
> wiedział ile ja się przez ten fiskepuding wycierpiałam...

Teraz wreszcie wszystko jest jasne! Widzę tą sytuację jak na dłoni: ponury,
targany wichrem krajobraz Północy, zagubiona wśród śniegów mroczna szkoła,
założona, być może w byłym budynku "Lebensbornu", w którym spod tynku
przebijają nazistowskie hasła, a wewnątrz małe, przerażone dzieci zmuszane
przez bezwzględne opiekunki do jedzenia budyniu z dorsza! (a kim są te
opiekunki? Ktoś tutaj pisał, że w Norwegii szerzy się satanizm). Takie
traumatyczne przeżycia musiały zostawić slad, w umyśle wrażliwej dziewczynki!
Teraz wiem, dlaczego doktryny feministyczne wywierają na Ciebie tak magnetyczny
wpływ!.

> Pozdr. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: fajni ci wegetarianie:))
sagis napisała:

> E,przesadzasz. Jaka mniejszość walcząca o swoje prawa?:-)))Wynika z tego, że
to
>
> inni uważają się za większość mającą jakieś prawa.
> Nikt nie musi o żadne prawa walczyć. Każdy ma prawo do jedzenia tego, czego
> chce.
>

I ztym prawem dla wegetarian w POlsce ciagle problem:(W domu wege moga sobie
jesc co chca, ale jezeli chodzio jedzenie w knajpach, to bardzo trudno znalezc
taka, gdzie sa jakiekolwiek potrawy wege procz frytek ( a te moga byc smazone
na fryturze, wiec odpadaja). Nawet greenway nie jest bardzo przyjazny chocby
lacto-wege, (opcja wege bez jajek) bo wiele produktow je zawiera.

A pomysl o wykupionych wycieczkach, gdzie rzadko kiedy jest opcja bezmiesna,
albo szkolne stolowki, przedszkola, studenckie stolowki. Tam wegetarianimz nie
zawsze dociera.

POzdrawiam,
Kociamama. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: fajni ci wegetarianie:))

> lacto-wege, (opcja wege bez jajek) bo wiele produktow je zawiera.
>
> A pomysl o wykupionych wycieczkach, gdzie rzadko kiedy jest opcja bezmiesna,
> albo szkolne stolowki, przedszkola, studenckie stolowki. Tam wegetarianimz nie
> zawsze dociera.
>
Ja kiedyś byłam na obozie (sama nie byłam wtedy jeszcze wege),gdzie uczestników
przy zapisie pytano,czy jedzą mięso,po czym okazało się...że jest jeden
jadłospis.Mięsny rzecz jasna.To po co ten pic? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Artykul "po co nam praca" w pazdziernikowym TS
oj zaraz pogardza, wyrazam swoje zdanie tylko,moze i praca na etacie ( choc
zalezy jaka) jest nudna jak nie wiem co ( wiem bo pracowalam troche teraz z
racji studiow nie mam kiedy) ale wlasny grosz to też wazna rzecz.A proszenie
sie o pieniadze na nową sukienke ,na kurs na pasje itd.dla mnie to rodzaj
jakiegoś wasalstwa.A praca kucharki? czy mieszanie w wielkich garach kawalow
miesa w stolowce szkolnej jest takie fascynujące? ( chyba ,ze mowimy o Ritzu)
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Smak dzieciństwa
guma arabska do klejenia :)))
zeszyty szkolne z szara okładka z przodu-na niej narysowana była
pamorama miasta,domy ,ulice,spacerujacy ludzie ,bryczki -zawsze
uwielbiałam to kolorowac długopisem
teleranek i 5-10-15,Pankracy i teatr dla dzieci w niedziele
gorace mleko z kozuchem w szkolnej stołowce popijane na przerwie
fluoryzacja kłow ble:///
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Ile zarabia nauczyciel ??

1500 z pensji na państwowym

w prywatnym z 2500

do tego korepetycje(jeśli nie uczy np. muzyki czy zpt.) jakieś
2500 nieopodatkowane

plus prowizje od wydawnictw za sprzedaż podręczników jakies 4000
rocznie

darmowe bilety do kina

darmowe wycieczki szkolne

żarcie na szkolnej stołówce

bilety za 50 %

wczasy pod gruszą

jak jest akwizytorem to naciągnie rodziców na nową tablicę , kredy ,
pisaki, koszulki z logo szkoły itp.

często wali uczennice a takie młode laski mogłyby brać na rynku
nawet 3 stówy za numer

do tego wielu nauczycieli diluje narkotykami gdzie moze dojść nawet
do 10 koła miesięcznie

no i przede wszystkim nauczyciel pracuje w zasadzie na pół etatu
ze 25 godzin max. tygodniowo także ma duuuużo wolnego czasu na inne
fuchy, do tego święta,ferie,wakacje wszystko wolne Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: kobiety w komisji śledczej
Jestem reprezentantem dość kontrowersyjnego i radykalnego w sewj istocie
poglądu dotyczącego związku wyrazu twarzy,mimiki z wrodzoną inteligencją,
eurydycją i sposobem formułowania myśli tzn. ich werbalizowania.Im bardziej
tępa jednostka, nie wykształcona, ograniczona, skupiona na zaspokajaniu
najbardziej przyziemnych czynności życiowych(oby do pierwszego i tylko tą
dietkę poselska wziąść..:)tym bardziej znajduje to odbicie w spojrzeniu takiego
delikwenta. Znacie to? Spojrzenie gamonia zapytanego w szkole o coś co
przekracza znacznie jego zdolnosci myślenia?Te rozbiegane oczki...Ten strach w
oczach, ten tumanowaty wyraz twarzy..I tu moja teoria znajduje swoje
urzeczywistnienie. Spojrzeć wystarczy na posłankę B. Toż to garkotłuk
pierwszej kategorii, prostaczkka jakiej mało. Zrobiła maturę chyba z obierania
ziemmniaków w szkolnej stołówce...Cenię Kobiety w polityce, ale takie panie jak
pani B. w normalnie funkcjonującej dmekracji mogłyby w parlamencie co najwyżej
palta podawać w szatni...
A Kopernik i tak była kobietą!Pozdrawiam Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: czy wy tez tyle wydajecie?
Moj maż zarabia chyba bardzo dobrze, bo około 3.500 plus zlecenia od czasu do czasu, ja mam jakieś 1.600zł. I my bardzo mało wydajemy! Ja obiady przynosze z pracy tzn. ze szkolnej stołowki za ok. 60 zł/m-c, raz w tygodniu jedziemy do hipermarketu po zakupy typu sery , jogurty , srodki czystosci, itp. Raz na tydzien lub dwa na rynek po warzywa, poza tym sama w wakacje robiłam dzemy, kiszone ogorki itp. Oboje nie palimy ani nie pijemy specjalnie , tylko okazyjnie , ciuchy ja najczesciej kupuje w bardzo fajnym ciucholandzie pod domem, bo nie mam jakichs wygorowanych potrzeb w tym wzgledzie, specjalnie kosmetykow nie kupuje... Taki minimalizm troche, ale jakos nam obojgu z tym dobrze. Ja wychowalam sie w malo zamoznym domu, gdzie czesto kasy brakowalo i zostaly mi takie nawyki minimallizowania wydatkow, nawet nie potrafie wydawac kasy na duperelki a moj maz to urodzony minimalista. Jedyne czego sobie nie zalujemy to kino, teatr, ksiazki i wakacje oraz karnety na basen i aerobik(ja).Czasem wspieramy jaks fundacje, albo jakies dziecko. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: kuchnia -co ułatwia co utrudnia?
wiele porad jest sensownych, ale nie przemawiaja do mnie te jarzeniowki! Raz ze
daja zimne swiatlo, dwa ze migoczace lampy gdy startery zacinaja...nie, nie- cos
takiego to tylko w masarni albo stolowce szkolnej. W domu wykluczone- mam lampe
nad stolem i boczne oswietlenia blatow, jest milo i funkcjonalnie. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kieszonkowe dla 17-latka
Ja w liceum dostawałam 25zł miesięcznie z czego jeśli chciałam sobie kupić
kartę do telefonu to rodzice nie fundowali tylko musiałam wydać z kieszonkowego
czyli zostawało mi 5zł na miesiąc:/ fajnie nie? a za to miałam sobie jeszcze
kupić jakąś drożdżówkę czy picie do szkoły. A gdzie jakieś lody z koleżankami
od czasu do czasu czy cokolwiek? Dodam że nie ma biedy w domu tylko ojciec
stwierdził że więcej mi nie potrzeba i tyle. Więc w efekcie żeby mieć
jakąkolwiek kase przez ok 2 lata nie jadałam obiadów - bo dostawałam pieniądze
na obiady na stołówce szkolnej - w domu się w tygodniu nie gotowało tylko
wszyscy jedli poza domem. Więc nie róbcie tego swoim dzieciom, bo ja naprawde
bardzo źle wspominam te czasy - no i chodziłam non stop głodna bo w domu się
nie mogłam przyznać że w szkole nie jadłam obiadu bo zaraz by była awantura. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Fundamentalistka
Zyta i Oldbay, również mieszkam w Stanach i całkowicie się z wami
zgadzam. Do tych lodów dodam jeszcze, że kulka jest nie tylko
większa niż europejska, ale też zawiera znacznie więcej cukru, tak
jak wszystkie słodycze zresztą.

Nie wiem, jak jest teraz w szkołach. Gdy mój mąż chodził do szkoły
(obecnie 40 lat) mieli śmieciowe jedzenie w szkolnej stołówce.

Kolejna sprawa - w USA wiele kobiet nie pracuje z wyboru. Jednak
zamiast zająć się zdrowym gotowaniem i wyrobić w dzieciach zdrowe
nawyki, wożą je po fast-foodach...
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Duże rodziny
Do squirrel
Po pierwsze:

Rzygać pisze sie przez" rz" - chciałabym, zeby pracodawca, taki jak ty, to
wiedział.

Po drugie:

Nikt nie napisał, ze dziecku nalezy się świety spokój i cąłodobowa obsługa.
Nalezy mu sie po prostu dzieciństwo - 13 latki w Stanach nei pracują przy
wyrębie drzewa i zbiórce złomu - pracują w bibliotekach, stołówkach szkolnych,
roznoszeniu gazet itp, dopiero od 15 roku zycia moga pracować w sklepikach,
wypozyczalnaich sprzętu i tym podobnych rzeczach . W Polsce nie ma pracy dla
dorosłych ludzi, wiec nikt nie zatrudni dziecka, zwłaszcza, ze jest to prawnie
karalne, o wielki paradoksie! Mozesz sobie też dorabić od 15 r. zycia tylko
tyle, ze zarobisz grosze, bo moze sz co najwtyzej myć samochody czy zbierać
owoce - prace w trakcie roku są w wystarczajacej ilosci poobsadzane przez
dorosłych ludzi.

Tak wiec nie pisz prosze, ze dzieciom Polaka praca uwlacza, zwłaszcza, ze warto
pomysleć i nad tym, ze zdrowo ponad połowa Polski to wieś , a dzieci tam
pracują dzień w dzień, bez żadnego wynagrodzenia. I nie porównuj Polski ze
Stanami, u nas nawet nei ma mozliwości pracy na 1/2, 1/3 etatu dla kobiet z
malymi dziećmi, co dopiero dla dzieciaków . Zatrudnisz kobietę z małym
dzieckiem na 1/3 etatu w Polsce? Nie odpowiadaj, bo wiem, ze nie - nei opłaci
ci sie to zupełnie. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Pokolenie pierogów i chipsów
To nie takie proste... stolowka to wrog!
Sam nie tak dawno bylem takim dzieckiem.

Sniadan nie jadlem, bo jestem bylem i pewnie bede raczej typem nocnego marka, a
zajecia na 8 rano sprawialy, ze kazde 5 minut snu bylo dla mnie na wage zlota.

Te szesc najgorszych produktow w pewnym momencie trafilo i na moja liste... z
powodu stolowek szkolnych. Calkiem lubilem watrobke czy bigos, pitruszka bywa
niezastapionym dodatkiem. Ale jedzenie w tych smierdzacych stolowkach rodem z
PRL to bylo D N O. Watrobki tam - nie do ruszenia. Bigos - nie do ruszenia.
Flaki sa dla mnie nie do ruszenia z definicji (dla umoralniajacych - podobnie
jak np jadra byka). Szpinak byl podany jako pulpa zielonego G zgrzytajaca miedzy
zebami. Pietruszka to wielkie kawaly zielonego czegos w zupie, przyklejajace sie
do zebow i nie dajace sie gryzc.

Tak wiec oto macie perspektywe dziecka. Bzudra, ze tylko slodkie rzeczy wchodza
w gre, lubilem kiedys podobne rzeczy co teraz.

Niestety uraz postolowkowy pozostal do bigosu i watrobki. Dzisiaj tego nie jem,
ale to nie problem, bo mam inne dobre rzeczy do wyboru Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Pokolenie pierogów i chipsów
Pokolenie pierogów i chipsów
Sama jestem uczennicą poznańskiego (sportowego) gimnazjum. Jako
pływaczka wyczynowa i uczennica zwracajaca uwage i porownujaca co
jedzą inni jestem lekko przerazona. Nie ograniczam jedzenia ale
staram sie rozsadnie podchodzić do "diety". To co wiem o prawidłowym
odzywianiu pozostawia wiele do życzenia. Nikt tego nie uczy, nikt
nie zwraca wiekszej uwagi. W naszej szkole też jest sklepik,
sprzedawaane są w nim zelki, ciasteczka, batoniki, chipsy, cola ...
ale mozna tez dostać wode mineralna czy soczek cappy, jabłko albo w
zaleznosci od dnia bułke z paprykarzem albo szynka i pomidorem.
Mimo to koledzy i kolezanki czesto wybieraja babeczke czekoladową
albo Grześka. Ja rano tj. 5;55 jem płatki z mlekiem lub jogurtem
naturalnym [KONIECZNIE BEZ CUKRU] po treningu jabłko, banan albo
jakiś jogurt powoli robi się 12;10 i biegiem do stołowki szkolnej.!
Nie narzekam na niesmaczne jedzenie w mojej szkole po tym co
widziałam w podstawowce ...
Surówka, mięso, ziemniaki ;S czesto przesolone ... Zupa. Staraja sie
o nas dbac czasem jest ryz, makaron, kasza. Do picia herbata albo
kompot. Po popołudniowym treningu laduje w domu ok 17 jem drugi
obiad. No i codzienna porcja slodyczy ;D Czasem kawałek czekolady,
herbatnik albo cukierki tzw krówki ;D No i do spania o 22.
ZERO DIETY ! i waże te moje 51kg przy 165cm wzrostu pewnie ze
chciałabym miec szczuplejsze nogi czy cos tam xD ale dieta nie ma
sensu. Bo my kochamy jesc ;pP
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Do Japonii z Chopinem i solą
Do Japonii z Chopinem i solą
Ciekawe jak zbadać efektywność tego typu imprez. Kosztują b. drogo, a co dają
w zamian? Nie chcę używać demagogicznych argumentów o głodujących polskich
wiejskich dzieciach i braku znacznie mniejszych kwot na dofinansowanie
stołówek szkolnych. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: POCZTA W GMAIL - CZEKA 40 ZAPROSZEŃ!
może nie bedę oryginalny, ale ja na przykład nie chce...
Za to zapodam kawał:

Kontrola sanepidu w szkolnej stołówce...
Kontroler:
- Co to jest to zielone i pomarańczowe?
Pani ze stołówki:
- Zielony jest metaforą - trudne słowo - szyneczki z Constaru, a pomarańczowy
jest alegorią - jeszcze trudniejsze słowo - barszczyku ukraińskiego... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: "Darmowy" dostep do wap.plus.pl to zwykle oszustwo
> temat o którym wiem i się znam, bo jestem abonentem Tak taka
Mhmm... ;-)

> Wolę zapłacić więcej, żeby za tą kasę można było kupić dziecku
> obiad na szkolnej stołówce.
Naprawdę w to wierzysz?

> Jeśli v3xx i v3x to to samo
Nie to samo. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dlaczego szpinak należy spozywać z jajkiem?
Deleno, może nie stołowałaś się w przybytkach typu stołówka szkolna i obca Ci
jest niewiadomego koloru breja składająca się z rozciapcianego na amen
szpinaku, wymieszanego z mąką i jajkiem?

Faktycznie, od tego można było dostać paranoi i szpinakofobii. Na szczęście w
domu, mama dusiła na maśle liście szpinaku z czosnkiem i gałką muszkatołową,
kiedy na szpinak przychodził sezon.

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dlaczego szpinak należy spozywać z jajkiem?
faktycznie, stołówek szkolnych nie zaznałam. Ale:
- po pierwsze primo - podejrzewam, że stołowanie się w nich nie było
obowiązkowe
- po drugie ... - dziś pewnie w szkolnych stołówkach (a są takie?) podają
pewnie homary i "w trzech smakach drób" ?
- po ... - ja też wolę jedzenie domowe od najlepszej masówki :) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dlaczego szpinak należy spozywać z jajkiem?
Wtrace sie i ja "w temacie" szpinaku z jajkiem
Gość portalu: delena napisał(a):

> faktycznie, stołówek szkolnych nie zaznałam. Ale:
> - po pierwsze primo - podejrzewam, że stołowanie się w nich nie było
> obowiązkowe

Ja bym powiedziala, ze nie bylo przymusowe. Ale ci, ktorzy chca jesc obiad na
obiad a nie na kolacje, korzystaja ze stolowek. TEz bym korzystala, ale u mnie
nie ma.

> - po ... - ja też wolę jedzenie domowe od najlepszej masówki :)

My tez. Ale czasem jest tylko taka maozliwosc.

Smacznego. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dlaczego szpinak należy spozywać z jajkiem?
Wlasnie wczoraj mialam na obiad zieleninke :) swieze listki szpinaku z
talarkami pora podsmazone na oliwie, do tego sol, pieprz i kapka mleka dla
zlamania smaku, a na wierzch kopa swietnego, gestego tureckiego jogurtu ze
swiezo wycisnietym czosnkiem :) W Turcji wlasnie pokochalam szpinak, w Polsce
niestety kojarzyl mi sie z wczesniej wspomnina breja ze szkolnej stolowki.
Dlatego pewnie w Turcji jadam szpinak bardzo czesto, w Polsce wcale mnie do
niego nie ciagnie, wyjatkiem sa nalesniki ze szpinakiem mojej kuzynki Kasi :)

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wesele w Szczecinie / OT
Wesele w Szczecinie / OT
Zadałam już to pytanie na forum szczecin, ale mało odzewu. Widzę, że
pojawiają się tutaj na forum szczecinianie, mam więc prośbę. Czy znacie
jakieś przyjemne miejsce, w którym możnaby w lecie przyszłego roku urządzić
wesele na 30-40 osób? Nie miałaby to być żadna stołówka ani świetlica, raczej
miły hotelik/restauracja, najlepiej z ogródkiem lub tarasem i ładnym
widokiem, w zasięgu godziny drogi autem od Szczecina (wtedy z noclegami -
może jakiś lepszy kemping), albo w samym Szczecinie. I oczywiście jedzenie
musi być zjadliwe, nie żaden tam kotlet schabowy, bigos i grochówka ze
szkolnej stołówki. Pomożecie? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: może znacie, ale nie mogłam się powstrzymać:)
może znacie, ale nie mogłam się powstrzymać:)
Kontrola sanepidu w szkolnej stołówce...
Kontroler:
- Co to jest to zielone i pomarańczowe?
Pani ze stołówki:
- Zielony jest alegorią - trudne słowo -
 szyneczki z Constaru, a pomarańczowy jest metaforą -
jeszcze trudniejsze słowo - barszczyku ukraińskiego... 
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Potrawy lata 70te
"zapiekanki" z resztek pieczywa, resztek jakichs wędlin i resztek sera,
posypane chili
kotlet mielony "brizol" z łychą smazonych pieczarek na wierzchu
kaszanka zasmażana ( ze szkoły podstawowej pamiętam)
z tejże szkolnej stołowki: makaron swiderki, z masłem, twarogiem i cukrem
płucka na kwaśno
cynaderki na kwasco

do popicia sok DODONI

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Gotuję zupy taśmowo
barszcz
żurek
rosół z ryżem (u mnie w domu tak sie to zwie, w szkolnej stołówce zwali - ryżowa)
zupa z maślanki (włoszczyzna, ziemniaki w kostkę, wymieszac litr maślanki ze
smietana i łyżką mąki, zahartować, wlać do zupy, na koniec duuużo koperku,
podawać z jajkiem na twardo) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak szybko rozmrozic golabki???
aha, a moze ktos mi zdradzi sekret gestego sosu pomidorowego? wg przepisu mojej
mamay (ale ona nigdy nie robila, wiec podala mi tak jak wg niej ow przepis
powinien wygladac) ten sos w garnku jest niesamowicie rzadki, natomiast ja
pamietam ze stolowki szkolnej ze sos byl gesty
teraz tak soie obcykalam ze przeleje nieco tej wody z golabkow do malego
garnuszka, dodam to co ja robie ze smietany, przecieru i maki i wtedy wyjdzie mi
gesty soso, ktorym bede polewac, ale z tego co pamietam to panie w stolowce
wyciagaly te golabki juz chyba z garnka z tym gestym sosem:)
ale to takie pyatnie btw, najwazniejsze, jak rozmrozic te golabki? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Makaron z twarogiem??
Ugotowany makaron mieszasz ze slonika lub usmazonym boczkiem , smazona cebulka
polewasz maggi i jesz z serem .
Mozesz go rozkruszyc ale po co ? Lepiej w kawalku .
W stolowce szkolnej dawali tak posypane cukrem brrrr odradzam !
Ser bialy bardzo dobrze sie komponuje z kazdym makaronem
zwlaszcza w pomidorowych sosach . Feta tez .


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak jeść rybę?
jesli panierowna to z chrzanem i pieczywem / salata vinigret z czosnkiem
lubie tez z ugotowanymi brokulami do tego surowka z marchewki z chrzanem
juz sie zaopatrzylam w wiktualy na jutro .
z ryzem kurkuma /curry pieczona w sosie wlasnym , salatka ze swiezej kapusty
podobnie w sosie z jarzynami
pieczony losos z makaronem + szpinak i salatka z pomidorow
pieczony losos z ryzem i duszonymi porami , salatka z papryki w occie i swiezej

Wszystko mozna co nie mozna nie zjadlabym jedynie tej typowej polskiej
skladanki ryba , pure i surowka z kiszonej kapusty
Mam widok ze stolowki szkolnej ale widze , ze nadal w wielu domach
jest to zelazna potrawa . Dlaczego nie eksperymentujecie ?
Rybe mozna podac na wiele pysznych sposobow z roznymi dodatkami
i nidgy sie nie znudzi jak ta oklepana stolowkowa .
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak jeść rybę?
Dziękuję za namiar, bardzo ładne te sztućce, ale po pierwsze, do najbliższego
sklepu tej firmy mam daleko i nie po drodze, po drugie obawiam się, że nie stać
mnie na srebrną zastawę.
Tak że nadal będę szukać i może w końcu na stare lata...
Nie wiem, dlaczego w kompletach sztućcw nigdy nie ma noży do ryb, chyba brak
igólnie przyzwyczajenia do używania. U nas w domu (z tzw. tradycjami) zawsze
jadało się ryby dwoma widelcami i dopiero później dowiedziałam się, że istnieje
inna możliwość.
Myślę, że niektóre ryby, jak na przykład łosoś, oczywiście węgorz, nie wymagają
specjalnych sztućców i spokojnie można używać do nich normalnego noża, ale już
większość słodkowodnych moim zdaniem pod nóż sie nie nadaje.
Na koniec anegdotka. We wczesnych latach siedemdziesiątych, stołówka szkolna, w
której stołowali się również pracownicy zatrudniającej mnie firmy. Te klimaty:
piwniczne pomieszczenie, smród, zaduch, marne oświetlenie, olejne lamperie,
stoły nakryte niebieską ceratą, akuminiowe sztućce. Był to jakiś dzień postny
(ciekawostka: takie stołówki przestrzegały zasady nieserwowania mięs w dni
postne), na obiad były śledzie w śmietanie z cebulą. Całe. Na nieśmiała prośbę
o nóż (zamiast wręczonych dwóch widelców) pani w okienku krzyczy głośno w
kierunku zaplecza: szefowa, słyszałaś, znowu chcą nóż!! Z zaplecza wychyla się
szefowa i wrzeszczy: Niby kulturalni ludzie tu chodzą, a nie wiedzą, że ryby
nożem się nie je!!! Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Tematyczna impreza?
Alfabetyczna - 'wszystko na Z/dowolnie wybrana litere'; 'czar PRLu' - z
przegladem menu barow mlecznych, przedszkoli i stolowek szkolnych, z blokiem
czekoladowym na deser i niebieskim piciem w woreczkach foliowych;
skladkowy 'wieczor w cyrku' - z dowolnymi doprawdy skojarzeniami, bo mozna i
popcorn, i pieczen ze zdechlego tygrysa.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy to jest reguła, że domowe posiłki są lepsze
Zalezy gdzie i co sie jada, ale zazwyczaj domowy obiad jest lepszy od
"barkowego". Kwestia wyjscia do dobrej restauracji to zupelnie inny temat.
Jednak musze przyznac, ze sa rzeczy w miejscach niezbyt wyrafinowanych, ktore
smakuja mi tylko tam. Np. leniwe w barze "familijnym." Czy chodzi o specyfike
miejsca, czy o caly rytual pojscia do baru mlecznego, nie wiem. Tak samo
smakowaly mi niektore potrawy w szkolnej stolowce i do tej pory do nich tesknie.
Az zaluje, ze odchodzac ze szkoly nie zajrzalam do kuchni i nie poprosilam pan
kucharek o kilka przepisow, bo mimo wielu prob nie udaje mi sie niektorych
potraw odtworzyc. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Zanim kupią obiad zostawią odciski palców
Zanim kupią obiad zostawią odciski palców
Zamiar pobierania od uczniów szkół podstawowych w Kalifornii odcisków palców
przy zakupie posiłków w szkolnych stołówkach zaniepokoił niektórych rodziców,
zbulwersowanych perspektywą kurateli Wielkiego Brata nad ich pociechami. Jak
informuje Associated Press, władze oświatowe rejonu Santa Barbara
poinformowały rodziców, że ich dzieci będą musiały...
www.ciekawostki.net/news.php?id=1769 Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kultowe dania z "dzieciństwa"
-plasterki surowego ziemniaka upieczone na kuchni węglowej
-oczywiście, pieczony kurak (prawdziwy!)na niedzielny obiad+mizeria ze śmietaną
-racuszki ze szkolnej stołówki, puchate, rumiane, okrągłe, przypominające
pączki; moja mama robiła racuszki płaskie; do dzisiaj nie wiem, jak pownno
robić sie te "pączkowe"?
-kogel-mogel
-ugotowana kość z domowej zupy, z której fajnie obgryzało się mięsko dodając
domowy chrzan
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;)
Mnie zupa pomidorowa z ryzem i kluseczkami kojarzy sie ze wstretna zupa
ze stolowki szkolnej - ryz byl rozgotowany na maksa, a kluseczki
przyklejaly sie do dna talerza w formie bezksztaltnej brei....a makaron
nitki byl w domu, robiony przez mame. Chyba stad mam uraz. Z drugiej
strony polubilam lane ciasto jakis czas temu (ale nie z zupa
pomidorowa). Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Polska kuchnia dla angielskich dzieci.
ja bym tego poczciwego barszczu nie demonizowala; wcale nie wyglada
zle, a smak jest kwestia odpowiedniego doprawienia...

rosol z pulpecikiem - to raczej stara receptura, zadna tam nowa
kuchnia polska, co najwyzej "odgrzebana"

placki ziemniaczane - jaki tam problem ? skoro przecietna stolowka
szkolna w polsce raz w miesiacu serwuje placki ziemniaczane (jestem
dzieckiem stolowkowym i w czasach kryzysowych placki byly bardzo
czesto serwowane) to co za problem zrobic to w szkole angielskiej -
tym bardziej ze zakladam, iz autorka watku nie bedzie sama tych
plackow robic ???

zreszta autorka watku nie odezwala sie od paru dni - wiec temat
uwazam za zakonczony..... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Polska kuchnia dla angielskich dzieci.
Gość portalu: emigrantka napisał(a):

> ja bym tego poczciwego barszczu nie demonizowala; wcale nie
wyglada
> zle, a smak jest kwestia odpowiedniego doprawienia...

to nie ja go demonizowalam.bylo duuuuzo na temat 'percepcji
i "appreciation" of polish burakowy barszcz' na tym forum - ot
przypomnialam tylko (linkow mi sie szukac nie chce)

> placki ziemniaczane - jaki tam problem ? skoro przecietna stolowka
> szkolna w polsce raz w miesiacu serwuje placki ziemniaczane
(jestem
> dzieckiem stolowkowym i w czasach kryzysowych placki byly bardzo
> czesto serwowane) to co za problem zrobic to w szkole angielskiej -

> tym bardziej ze zakladam, iz autorka watku nie bedzie sama tych
> plackow robic ???

dla tych odchudzajacych sie 14-18 to latkow???

placki ziemniaczane?

niby ze lepsze od leniwych, czy innych kluch??

nasaczone tluszczem kartofle???




Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kulinarne traumy z dzieciństwa.
zupa owocowa?
Nie mogę uwierzyć, ile osób źle pisze o zupie owocowej. Ja nie
chodziłam do przedszkola ani nie jadałam (nigdy) na stołówce szkolnej, zupę owocową przyrządzała moja mama - pyszna potrawa!!! uwielbiałam, a dziś gotuję jako specjał na Wigilię :)))) - tyle, że
moja zupa wiśniowa jest gęsta, doprawiona śmietanką, aromatyczna,
słodko-winno-kwaskowata, z nutką migdałów i naturalnej wanilii, ze specjalnymi złocistymi kluseczkami. Moje dziecię i małżonek są w tej
_mojej_ zupie owocowej zakochani :)))) ale uwaga!!! dziecię, które
zaliczyło przedszkole wspomina letnią, wodnistą breję a la kompot z
kilkoma rozgotowanymi jabłkami... i też na to wspomnienie aż się
wzdryga.

Generalnie kuchnia przedszkola to horror szoł. Dziecko z niesmakiem wspomina wiele spartolonych potraw. DO mojej domowej wersji dało się
przekonać. A ze stołówki szkolnej, na której owszem jadało (tak dla
towarzystwa bardziej), dziecię już zrezygnowało. Tak czy inaczej nie
pozwoliłabym dziecko tam jadać - wolę widzieć, co i jak wkładam do
garnka, w jakich ilościach i jakiej jakości. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kulinarne traumy z dzieciństwa.
Zlobek, przedszkole, stolowka szkolna, stolowka w pracy - duzo sie
tych traum uzbieralo. Kompot o posmaku blaszanego wiadra, watrobka,
kaszanka, puree ziemniaczane, jajka na twardo (np jako suchy
prowiant na wycieczkach - niebieskie i smierdzace, potrafilam
zwymiotowac widzac kogos jedzacego takie jajko), kluski na mleku i
inne zupy mleczne, cieple mleko, zupy owocowe, krupnik, barszcz
ukrainski, szczawiowa. Udalo mi sie przezwyciezyc urazy z
dziecinstwa dotyczace: sledzi, piersi z kaczki, szpinaku, kaszy
gryczanej. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kulinarne traumy z dzieciństwa.
O, jak mnie cieszy, że nie ja jedna mam jedzeniowe traumy z
dzieciństwa. Moje to:
- wszystkie zupy mleczne (na gotowanym mleku, którego nie trawię)
- mięso pod każdą postacią (lądowało za oknem i gdzie popadnie)
- twarożek domowy z powidłami śliwkowymi (ohydne zestawienie)
- masło (do dziś nie znoszę)
- wigilijna zupa rybna (taka szara, z karpiowych łbów)
- pierogi z płuckami (bleee, w stołówce szkolnej)
- ohydne słodkie kompoty Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Kulinarne traumy z dzieciństwa.
3. zimny kisiel w roli napoju- trauma ze szkolnej stołówki
O rany, moja tesciowa do dzisiaj go robi, ale ...ze skapstwa. Daje
wiecej wody i ma kisiel dla 6 osob w szklankach. To ma
konsystencje "glutow" i jest obrzydliwe, a ona od 20 lat nam to
wciska i nikt nie chce tego pic/polykac...fuj!
P.S. Ze szkolnej stolowki za komuny pamietam bulki na parze z sosem
malinowym...rewelacja! Pojawialy sie niestety tylko raz na miesiac. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Gołąbki wyszły gorzkie
Wycięłam nerw maksymalnie ile mogłam. Myślisz że to jednak od nerwu?
To spróbuję na drugi raz po prostu uciąć tę częśc liścai przy
nasadzie. jednak jak pamiętam gołąbki w stołówce szkolnej, one nigdy
nie były gorzkie.Stąd moje rozczarowanie.

Sos cebulowo-śmietanowy to jest to, idę robić :)
Grzybowy wiem, że pasuje, ale szkoda mi uruchamiać zapas grzybów
skoro w farszu już jest nuta pieczarkowa. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: tradycyjna polska kuchnia - czy jest coś takiego?
Ja też pamiętam dobre potrawy z przedszkolnej czy szkolnej stołówki. Jasne, że
nigdy nie było to to, co w domu, ale lubiłam na przykład racuchy z jabłkami,
zupę ogórkową oczywiście, wątróbkę (byłam strasznym niejadkiem, ale w
przeciwieństwie do większości dzieci, zawsze lubiłam wątróbkę).

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Gdzie przebiega granica milosci do burakow;-)?
Czesi nie jedzą buraków w innej postaci jak z octem i to rzadko kto
je je. Podawane w stołówce szkolnej sa poprostu ohydne. Nie
cierpialam buraków z tego powodu, pojęcia nie miałam jak bardzo moga
być smacne buraczki. Owszem mama robiła w wigilię barszczyk i ten
uwielbiałam ale on był wyłącznie w Wigilię, nie znałam też barszczu
ukraińskiego, który ostatnio robi się na Zaolziu bardziej
popularny, co tydzień tłumaczę menu dla czeskiej kuchni szpitalnej,
w Czechach jest sporo polskich pacjentów i specialnie dla nich
tłumaczą menu i od jakiegos czasu zaczął pojawiać się barszcz :)
Buraki natomiast w Czechach są dostępne, przynajmniej na Zaolziu
właśnie. Pokochałam je w Polsce :)
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: zapiekanka
dzięki:) canneloni tez juz znam (nawet chyba wiem o ktore dokladnie chodzi i
przypomnialam sobie, ze chcialam je zrobic:), ale watpie zeby przeszlo jako
"zapiekanka". chodzi mi raczej wlasnie o cos typu ziemniaki w plasterki lub
ugotowany makaron ulozone warstwowo na zasadzie wlasnie jakies warzywka, wedlina
czy miesko (choc niekoniecznie), a wszystko zlepione jakas zalewa ze smietany
lub po prostu serem zoltym. kiedys w szkolnej stolowce jadlam wlasnie cos
takiego - raz był makaron, pomidory, zielony pieprz, jakies inne warzywa i ser
feta, innym razem ziemniaki, grzyby lesne, boczek chyba i pomidory, tylko
zupelnie nie wiem, jak to sie robi:(
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: U innych smakuje LEPIEJ
No to ja się przyznam...Jako dziecko chowane tylko i wyłącznie na
tzw "domowej kuchni", z zazdrością obserwujące dzieci jadające
obiady w stołówkach szkolnych, do dzisiaj uwielbiam ..... - bary
mleczne ...To stanie pzed tablicą i możliwość wyboru tego, na co ma
się ochotę...
Czy mam się już wynosić z tego forum?
:) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Coca-Cola - cuda się zdarzają ?
i nadal będą mieli wybór- ale co innego dorośli, a co innego dzieci będące pod
wpływem marketingowego szału.Moim zdaniem bardzo dobrze się dzieje, ze to
wycofują. W Stanach marketingowcy płacą za umieszczanie swoich automatów w
szkołach, stołówki szkolne są zastępowane punktami Pizzy Hut czy KFC czy
McShitu, w podrecznikach są teksty reklamowe, dzieci na zajęciach plastycznych
projektują plakaty reklamowe fast food'ow czy napoi gazowanych i mamy epidemię
otyłości.Przyzwyczajenia z dziecinstwa owocują wiernymi konsumentami wiele lat
później. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak robicie placki z ziemniaków
Masz rację z winem są super. Ja przez całe dzieciństwo nie jadałam placków- w
stołówce szkolnej były albo z cukrem albo z mdłym sosem (podobno) grzybowym.
Teraz uwielbiam takie- do tartych ziemniaków dodaję czosnek i cebulę, a podaję
z posiekanym jajkiem i cebulą oraz kwaśną śmietaną. oczywiscie sól i pieprz do
smaku. Takie placki poznałam właśnie we Francji. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak wychować dziecko na smakosza ;-)
Peter Mayle (Anglik mieszkający we Francji) w jednej ze swoich książek napisał,
że nie dziwi się istnieniu tylu smakoszy we Francji i ich znikomej ilości w
Anglii.
Jego zdaniem wpływ na to ma dieta dzieci. We Francji podobno już maluchom i
uczniom w stołówkach podaje się bardzo urozmaicone potrawy. Mali Anglicy
tradycyjnie dostają dania, które koszmarnie się prezentują i są właściwie bez
smaku - co pamiętał ze swojej młodości, a nie widać do dziś istotnych zmian.
Coś w tym musi być, bo Jamie Oliver zrobił akcję zmiany menu w stołówkach
szkolnych. Nawet jeden z jego programów, który widziałam nakręcony był w
szkołach, gdzie gotował dla dzieci i rozmawiał z nimi o zawartości talerza.

Ja mam byłego totalnego niejadka (lat 13 obecnie), który po ośmiu latach
poszczenia zaczął coś przegryzać z coraz większą chęcią. Nawet oczekuje teraz
sam nowych dań i kulinarnych atrakcji. Przez osiem lat z martwą twarzą
obserwował moje ekscesy na naszych talerzach. Teraz widać, że uznał to za
standard tego domu:))) i nagle okazało się, że ma niezwykle wysublimowany smak
i rozpoznaje odcienie smaków, na które ja jestem "ślepa". Długo na to
czekałam:))))

A kwestii objadania się nie mieszajmy ze smakoszami. To jednak całkiem inna
sprawa. Trzeba uważać, żeby satysfakcja z patrzenia na obżerające się dziecko
nie stała się nagle źródłem życiowego nieszczęścia. Mój prawie nie jadł i żyje.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak wychować dziecko na smakosza ;-)
andersena napisała:

> Stołówka pracownicza to nie jest, wybacz, jednostka godna zaufania w kwestiach
> dietetycznych. Jej szef też nie

We Francji tak, jest godna zaufania. To jest nasz krajowy wazny aspekt zycia, w
stolowce szkolnej czy pracowniczej jemy codziennie, wszyscy albo prawie.
Innymi slowy, nie byloby francuskiej kuchni gdyby kazdy kazdziutki i wymagajacy
Francuz nie mogl jesc dietetycznie i dobrze w stolowkach.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: spaghetti+kurczak
Juz sie nie klocmy , w kazdym razie dziekuje za wskazowki co do kotletow
jajecznych , przejrzalam pare watkow i widze , ze tam sie daje gotowane
jajka . Wlasnie przypomnial mi sie zapach szkolnej stolowki , za ktorym nigdy
nie przepadalam :-)
Coz , kto chce niech robi kotlety z jajek , kapusty , kalafiorow i innych
produktow zakladajac , ze dana rzecz jada codziennie i potrzebuje
malej odmiany . Dla mnie wszystko jest proste : mieso a jesli nie mieso to
jajko sadzone lub grzyby
kombinowac mozna w dodatkach a tu spore pole do popisu bo makarony ,
ryze ,warzywa i przerozne surowki wiec nic nie musi mi udawac miesa jesli
nim nie jest bo po co ?
To na temat tych cudow przypominajacych kotlety ale dobrze , ze ludzie
poszukuja nowych rozwiazan bo to rozwija kulinarna wyobraznie :-)
Czesto mozna oniemiec z wrazenia nad ta pomyslowaoscia i zarazem
pracowitoscia , ja jednak sie nie podejmuje takich rzeczy bo wole
prosto , zdrowo i smacznie a przy tym roznorodnie :-)
To tylko moj punkt widzenia ale jak juz wdalam sie w dyskusje to mowie
co mysle wiec nie chcialabym nikogo urazic .

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy Wyście matek nie miały?
Szkolne stolowki i bony obiadowe ( rzadko wykorzystywane na obiad )
W domu czesto odgrzewane dania przynoszone przez ojca z bufetu w pracy
W weekend wycieczki , restauracje , sporadycznie cos ugotowane w domu
ale moja mama do dzisiaj gotowanie uwaza za kare :-)
Taki styl zycia i wychodzac z domu umialam usmazyc jajka i zrobic kanapki
i jeszcze dlugo zywilam sie na miescie
Pierwszy raz maz pokazal mi jak sie gotuje zupe i robi bitki :-)
Do tego jakas mala ksiazeczka kucharska stanowila moja podstawowa pomoc
potem dostalam "Polska Kuchnie " Nie bylo wtedy internetu , forum aby sie
zapytac o banalne rzeczy , jakis przepis pisalo sie na kartce od innej
znajomej .
Poniewaz w kuchni spodobalo mi sie a lubilam wszelkie nowe odkrycia jakos szlo

Dlatego uwazam , ze to co nam sie wydaje banalne dla innych to trudny i
nieznany poczatek nie chodzi nawet o sam przepis co o wykorzystanie go ,
kolejnosc dodawania skladnikow , sztuczki i takie rozne detale .

Jak napisalam sama nie mialam warunkow na nauczenie sie czegokolwiek w kuchni
i mysle , ze dzieciom powinno sie pokazywac i zaiteresowac tym co sie
szykuje do jedzenia bo dla nich moze to byc zabawa i rowniez podstawowa
nauka aby nie zostaly " bez rak " jak ja .
Wlasciwie sama doszlam do wszystkiego ale to zabralo mi lata doswiadczen
wiec jesli czyjes pytanie wydaje ci sie dziecinne to staraj sie wytlumaczyc
i zachecic zamiast wysmiewac .






Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: lubie, nie lubie, kocha, nie kocha
Musze powiedziec , ze sama polubilam szpinak gotujac mezowi bo ze szpinakiem
zawsze kojarzylam szkolne stolowki .
Wiec jak zaczelam doprawiac bo nie mialam pojecia jak sie go przyrzadza
to nawet mi posmakowal podczas probowania a teraz zjadam wiecej szpinaku niz
on , sama sie przekonalam :-) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Zupa owocowa
a ja znam tylko slone zupy owocowe ;))
i tylko takie mi sie z 'zupa' kojarza

mam na mysli glownie zupy wisniowe - ze szklanek albo z wisni poznych

wisnie gotowane wprzez chwile w wpodzie - zaprawione maka i smietana
z odrobina cukru i spora iloscia soli (pelne zrownowazenie slonego,
slodkiego i kwasnego)
podawane z mlodymi ziemniakami polanymi maslem i posypane zielonym
koperkiem - do dzis mi sie po nocach sni
- kwintesencja poznej wiosny / wczesnego lata

nigdy nie mysle o zupie owocowej jako kompocie z kluskami (bo to
ostatnie tylko w stolowce szkolnej przyszlo mi bylo jadac ;((()
dlatego wspomnienie zupy owocowej to dla mnie mile wspomnienie

ale jagodowa byla z kluskami...chyba,... jak sobie bez entuzjazmu
przypominam ;) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: co do słoików dla męża w tygodniową podróż?
ja sobie tak mysle,ze skoro on wiecej na wyjazdach niz w domu,to
moze naprawde znalezienie kobitki ktora bedzie mu tam, w obcym
miescie gotowac bylo by latwiejsze,tansze i zdrowsze:) ale moze
stolowki szkolne?:>
no bo rozbijanie sie po knajpach dzien w dzien to tez nie najlepszy
pomysl;D zwlaszcza ze wzgledow finansowych:D Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Dziedzictwo PRL-u.
ziemniak a dodatek skrobiowy
najlepsze podsumowanie widziałam na zdjęciu zrobionym w jakiejś stołówce
szkolnej: "ziemniaki - dodatek skrobiowy" i w ten sposób to warzywo jest
traktowane, jako obowiązkowy dodatek skrobiowy właśnie, którego trochę można
rozpaprać po talerzu. bez wątpienia z ziemniaków można przyrządzić dobre danie,
ale pod warunkiem, że to nie będzie element prl-owskiego trójsegmentowego tzw.
domowego obiadu: dodatek skrobiowy z czymś "tustym", standardowe mięcho albo
filet z ryby w panierce i jakaś wątła surówka z octem. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy mężczyźni są lepszymi kucharzami?
Czy mężczyźni są lepszymi kucharzami?
Tak mnie naszło. Szefami kuchni w gwiazdkowych restauracjach są
mężczyźni, głównie oni prowadzą programy kulinarne. A kobiety
pracują jako kucharki w stołówkach szkolnych i barach mlecznych.
Dlaczego tak się dzieje? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy mężczyźni są lepszymi kucharzami?
Gość portalu: basia napisał(a):

> Tak mnie naszło. Szefami kuchni w gwiazdkowych restauracjach są
> mężczyźni, głównie oni prowadzą programy kulinarne. A kobiety
> pracują jako kucharki w stołówkach szkolnych i barach mlecznych.
> Dlaczego tak się dzieje?


Sie tak dzieje, bo bary mleczne i szkolne stolowki koncza prace o
17 najpozniej. Czyli mozna zajac sie dzieckiem i domem. Praca
kucharza w dobrej knajpie to praca zmianowa - czesto do pierwszej,
drugiej nad ranem. To, co mozliwe jest dla mezczyzny (dzieckiem i
domem zajmuje sie podczas jego nieobecnosci kobieta), jest
niedostepne (albo rzadko dostepne) dla kobiety.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: polskie "risotto"
Gość portalu: giezik napisał(a):

> nie lubie nazywania rzeczy w ten sposob np. risotto, wszelkie potrawy z ryzu,
> ktore obok risotto nawet nie staly, albo bigos na kapuste z grzybami,

Popieram! Albo nazywania kołdunami tworów wielkości pierogów nadzianych suchym
farszem niewiadomego pochodzenia.

> Eksperyment powinien sie udac - pęczak też się nieco klei i gdy jest dobrej
> jakosci nie rozgotowuje na "ciapę". Pozostaje tylko nazwa ;)
> "pęczakotto" ??

Pęczakotto to wdzięczna nazwa. Może kiedyś zaryzykuję zrobienie pęczakotto,
pomimo wstrętu do pęczaku (tak, tak - efekt uboczny gastronomii PRL). Nigdy nie
zapomnę paskudnych pulpetów w zimnym sosie i brei z pęczaku w stołówce
szkolnej. Błeeeee.... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Koszmary z dziecinstwa
Ciepłe mleko, nawet bez kozucha to zmora szkolnych lat.Zupy mleczne- nikt mnie
do nich nie przekona- zadnych klusek, makaronów, ryzu na mleku.To mleko w
zupach miało taka dziwna ciagnoca sie konsystencje(od skrobi pewnie), to mnie
odrzucalo.
Kasza manna wciskana mi przez rodziców- nawet na to nie spojrze do dzis, choc w
smaku na pewno nie jest zła.
Dzis stosuje tylko mleko zgeszczane do kawy, no i jeszcze do ciasta na
nalesniki i racuchy, beszamelu- inaczej go nie spozywam.

Ze szkolnej stołowki- sos chrzanowy, ktorym polewano parówki na obiad-
rozbełtany chrzan z woda, masakra.Poza tym wszelkiej masci pasty podawane w
szkole i szpitalach- jajeczna, rybna, miesna (z miesa gotowanego)- wyglądały
tak okropnie, ze nigdy nie odwazylam sie spróbowac.
Cynaderki- ten smród moczu roznoszący sie po stołowce szkolnej spowodował, ze
nie tkne tych podrobów, ani inszych płucek.Za to uwielbiałam watróbke, której
teraz nie jadam, odkad zaczełam ja sama przyrzadzac dla meza stracilam na nia
ochote.


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Koszmary z dziecinstwa
-Mleka nie lubiłam i nie lubię, ale nigdy nie byłam do niego zmuszana- poza
okresem niemowlęcym :)
- sałatki z kiszonych ogórków i cebuli na szkolnej stołówce- kiedyś
kierowniczka stołówki trzymała mnie póki nie zjadłam- do tej pory tego nei
znoszę!!
- papryki- od wielu lat baaardzo lubię
Chyba obecnie jest więcej rzeczy, których nie lubię niż kiedyś... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Lubicie podroby? Jakie jadacie?
Ozorek jadłam z raz w życiu i bardzo mi smakował. Cynaderki jadałam w szkolnej
stołówce i kucharki tam musiały być genialne, bo to też było pyszne (dopiero
potem dowiedziałam się co to za część zwierzęcia:-)Jadłam też kiedyś płucka
jako nadzienie do pierogów i gulasz z żołądków. Ani ozorków ani cynaderków czy
płucek i żołądków nie jadam w domu. Za to czas od czasu lubię wątróbkę. Raz w
roku(jak uproszę mamę ) jem też przepyszne flaki. Niestety podroby wymagają
strasznego nakładu pracy,żeby były smaczne (z wyjątkiem wątróbki). Kaszanka to
chyba nie podroby ale też uwielbiam (jedyna w domu) i czasem muszę zjeść. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Potrawy kojarzące się z dzieciństwem...
Mi sie niezbyt dobrze kojarzy dzieciństwo kulinarnie bo to były czasy komuny..
ale pamietam kaszę manne z sokiem (szkolna stołówka), kiełbasa w kapuscie
(fuj), wszelkie kombinacje z ziemniaka typu: pyzy, kopytka, placki
ziemniaczane, budyń z kożuchem i z grudkami itp.
Z lepszych rzeczy to pamietam granulowit:-), pyszne lody w wafelku, lizaki
czekoladowe, delicje, które wtedy smakowały jakoś zupełnie inaczej i były
prawdziwym rarytasem:-) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Jak zrobić łazanki?
taka dokladnosc w przepisie swiadczy o duzym doswiadczeniu w kuchni i tyle. i o
zyczliwosci, bo nie kazdy pojmie w mig surowy przepis, szczegolnie jak robi cos
pierwszy raz.
a co do lazanek z kapusta /moj syn jest uzalezniony:) - potwierdzam, ze maslo
jest nieastapione. ja zreszta lubie maslany smak i odroznie go nawet w ciecie.
staram sie uzywac klarowane, mam do niego dostep /w indyjskich sklepach/,
chociaz i olej ma swoje przepisy!! kiepsciej z margaryna.
zastanawia mnie olej lniany w sledziach - nigdy nie probowalam, wreszcie bedzie
okazja:))
acha, jeszcze mi sie przypomnialo, ze kiedys w szkolnej stolowce podawali
lazanki/takie duze, grube/ przemieszane z duszona kiszona kapusta i mielonym
wieprzowym miesem. dobre to bylo, chociaz zupelnie bez wygladu:)) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: czy żywienie zbiorowe było takie straszne?
Było, oj było straszne!
Ja na swoim przykładzie:
Od początku szkoły podstawowej chodziłam na obiady w szkole. Któregoś razu
zobaczyłam, że "Pani Kucharka" nie wylewa resztek mleka zsiadłego z kubeczka
tylko odstawia ten kubeczek na półkę, z której druga "Pani Kucharka"
bierze "czyste" naczynia i nakłada jedzenie. Zawsze mnie zastanawiało jak one
to robią, że widać, że nalewają troszeńkę a jest pełen kubek. Rozjaśniło mi się
też czemu na ostatniej przerwie dostawało sie na obiad np kiełbasę nie w 1
kawałku tylko w 3. To był mój ostatni obiad w szkole. Przez całe liceum i
studia walczyłam z Mamą, która upierała sie, że muszę jeść coś ciepłego.
Wstręt pozostał do dzisiaj. Aż strach pomyśleć co dzisaj dzieje się na
stołówkach szkolnych. 1,5 roku temu miałam okazję zobaczyć wikt szpitalny - też
się nie przekonałam. Zobaczyć, bo wolałam zjeść to co mąż przyniósł z domu.
Dobę po porodzie zaserwowano nam fasolkę po bretońsku. W sam raz dla karmiących
matek (:-)))))) Bardzo rzadko jadam cokolwiek "na mieście" i zawsze patrzę na
ręce oraz na naczynia. Wolę wejść do sklepu i kupić suchą bułkę niż taki ciepły
obiad.
Tak więc ja nie tęsknię, bo nie mam za czym. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wasze kulinarne fobie
a ja nieznosze cacao i kawy z mlekiem

kiedys jak bylam jeszcze uczennica bylam na stolowce szkolnej i wszyscy do
drugiego sniadania pili wlasnie kawe z mlekiem - wiec ja chcialam sprobowac bo
wszyscy byli zachwyceni, no i efekt byl taki ze tylko raz popilam kanapke i
zwrocilam z nawiazka na stolik przy ktorym siedzialam z moimi kolezankami,
od tamtej pory minelo juz 20 lat a ja w dlaszym ciagu na sama mysl mam odrcuhy
wymiotne Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wasze kulinarne fobie
aaaaaaaaa ratunku nie moge tego czytać!!! jak byłam mała to starszny był ze
mnie niejadek. w podstawówce jadłam obiady w stołówce szkolnej i od tego czasu
występuje u mnie chroniczny wstręt to następujących potraw: jajko w sosie
koperkowym (ratunku) tzw paprykarz, czyli wiórki z kurczaka+ papryka w
cuchnącym sosie ( w tym momencie łzy mi napłynęły do oczu) marchewka z
groszkiem ( chociaż przyznam szczerze że będąc w grecji jadłam przepyszną
wersję tejże " potrawy" ale to był jeden jedyny raz) pierogi z serem na słodko,
grzyby w kazdej postaci, wszystko co jest " ze środka ( wątrobki, serduszka,
móżdżki i inne pierdoły ). Nie zjem tez kanapki posmarowanej maslem, margaryna,
masmixem czy czymkurwakolwiek, po prostu się nie tknę, ostatni raz zjadłam
bułkę z szynka i masłem na maturze i cały dzien mi było niedobrze, juz nigdy
więcej tego nie uczynię ;) a tak poza tym to zniesę większośc
potraw...zwłaszcza że student je to na co go stać ;-) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wasze kulinarne fobie
ja w ogóle nie znoszę fasolki po bretońsku -kojarzy mi się ze stołówka
szkolna , fuj.
i kozucha na goracym mleku - jak rano gotuję mężowi to mnie skręca.brrr.
i nie znosze do granic młodej kapusty gotowanej. jakiś czas miałam tez wstręt
do bigosu - kiedyś zatrułam się nim przeokrutnie.ale teraz jest ok. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: marchewka z groszkiem
Marchewka z mrożonki i groszek z puszki to tak samo mało roboty, a jest jedna
niezaprzeczalna przewaga tego zestawu nad mieszanką mrożoną "marchewka z
groszkiem" - wychodzi więcej !

I słówko do Jacka - gdyby nie stołówka (szkolna i kolonijne, bo przedszkole
dane mi nie było), to w życiu bym nie jadła marchewki z groszkiem, bo u mnie w
domu tego się nie jadało. Cud smakowy jadany na stołówce skłonił mnie do
zakupienia właściwej mrożonki i poszukiwania właściwego stołówkowego smaku.
Troszkę masła, troszkę soli, troszke cukru i to jest to.
Niestety, w domu rodzinnym ze względu na problemy ojca została z tego cudu
tylko marchewka robiona tak samo.

PS. Zestaw obiadowy "rosół z makaronem, a na drugie zziemniaki, potrawka z
kurczaka i marchewka z groszkiem" nadal się świetnie trzyma na stołówkach, na
przykład w przedszkolu u mojego syna.

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: obiad dla dziecka
Stołówkowe żarło, dlatego chodzi na szkolne obiady 4 razy w tygodniu. Mozemy
zjesc z mezem swinstwo typu watróbka, leczo, jakies podroby czy eksperymenty.
Junior łaskawie zje pomidorówkę, rosoł, schabowe, mielone, gulasz, makaron z
sosem, ryz z sosem słodko-kwasnym, ryz lub makaron z truskawkami. Zupę
gulaszową jadł dopóki się nie dowiedział, ze jest w niej cukinia i papryka,
barszcz czerwony (no, buraczkowa zupa-krem) jadł dopóki nie pwoiedziałam, ze
wmiksowałam do niego warzywa żeby był gęstszy, generalnie szkodzi mu wiedza o
tym, co ma na talerzu, bo wbrzydza. Dlatego tez ma zakaz czytania jadospisu
przed wejsciem do szkolnej stołowki.


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dania ze stołówki-ulubione i nie...
dania ze stołówki-ulubione i nie...
jako dziecko w podstawówce jadałam obiady w szkolnej stołówce.Były tam
potrawy które naprawde lubiłam (a których moja mama w domu nigdy nie robiła)i
takie o których na samą myśl mam dreszcze do tej pory. Najlepiej wspominam
łazanki:) a najgorzej zupę owocową (sic!) a Wy pamiętacie coś dobrego ze
stołówki szkolej? Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dania ze stołówki-ulubione i nie...
kasitza napisała:

> a z pozytywnych aspektow, to moge wytypowac w szkole podstawowej takie kulki z
> miesa mielonego w sosie jakims bialym, ale nie pytajcie mnie co to dokladnie
> bylo...


No ja do dziś nie wiem, ale to było najlepsze, co pamiętam ze szkolnej stołówki.

Ale sos nie był koperkowy, on był po prostu biały (no, umówmy się, śnieżna biel
to nie była :D )

Jakiś czas temu robiąc zakupy na bazarku poczułam ten sam zapach - to pani,
która sprzedawcom dostarcza obiadki, właśnie otwierała menażkę z czymś takim. I
głupio mi było zapytać, jak to się robi, czego do dziś żałuję.

Z nieulubionych - wątróbka (bynajmniej nie drobiowa), jajko w sosie chrzanowym,
ryż z jabłkami (gniazda nasienne, brrrr) i mortadela panierowana.
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dania ze stołówki-ulubione i nie...
Ja też jadałam w szkolnej stołówce i z przeokropieństw wspominam jajo w sosie
musztardowym z ziemniakami, obowiązkowo w zestawie z kisielem na rzadko z
tartym jabłuszkiem, yach... Na plus była kasza manna na sztywno (dla odmiany)
polana sokiem owocowym. To była pycha, a moja mama nigdy nie chciała mi tego
ugotować! Mówiła że od samego zapachu ją mdli. Moją siostrę za to
(też "stołówkową") do tej pory trzącha jak poczuje zapach kaszu gryczanej. Mówi
że widzi od razu jak ta baba tą kaszę z wiadra tak chlap łychą na talerz i
chyba od tego chlap jej najbardziej niedobrze... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dania ze stołówki-ulubione i nie...
Ze stołówki szkolnej w podstawówce pamiętam jedynie niedogotowaną fasolę w
zupie. Jedną fasolkę przemyciłam w kieszeni, pokazałam mamie i było to koronnym
argumentem za tym by nie jeść obiadów w szkole.
W szkole średniej chodziłam na stołówkę, ale nie było to w szkole. Z tych
czasów pamiętam rewelacyjną zupę cebulową (tak dobrej nie jadłam już nigdy w
zyciu) i kotleciki z jajek. Pyszne były też ruskie i w ogóle te kucharki umiały
wyczyniac cuda z niczego. Jadłam tam też cynaderki . Były naprawdę pyszne. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: dania ze stołówki-ulubione i nie...
A u mnie w szkolnej stołówce były rewelacyjne placki - racuchy - nie wiem jak
to nazwać - z sera białego. Były mięciutkie, smażone na oleju jak naleśniki i
posypane cukrem pudrem. Do tej pory oblizuję się na samą myśl o nich :) I nie
wiem jak to zrobić i z czego to dokładnie było... :( :( :(

Generalnie na stołówce jadałam wszystko i wszystko mi smakowało, no może oprócz
zimnej zupy owocowej z pokruszonymi waflami.... fujjj.... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: kilka pytan o rybe i nie tylko
No to jeszcze podociekam ;-)

-tej rybie w piekarniku trzeba jakiegos rodzaju panierki (zona ryby obtacza w
mace, ale na patelni, a nie piekarniku)

-mozna do folii oliwe kropnac zamiast masla i ew. natrzec czosnkiem zmiazdzonym
(mala lubi czosnek!)

Niestety, tam gdzie mieszkamy nie ma sklepu z surowkami gotowymi. McD
odpada!!! :-( Z mlodych lat pamietam ze surowki w szkolnej stolowce skladaly
sie glownie z kiszonej kapusty oraz marchewki, przyprawione to bylo suto
pieprzem.

Mozna dac w taka surowke kapuste surowa na przyklad? (jest ich kilka rodzajow,
jakies pekinskie i inne)
Szczerze mowiac, kapusta kojarzy mi sie z czyms ciezkostrawnym, ale moze to
tyczy sie gotowanej, "strawnosc" potraw zalezy chyba tez od sposobu ich
przyrzadzenia???

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: tradycyjne surowki...?
apolka napisała:

> Polecam prostą surówkę, którą poznałam na ... stołówce studenckiej: tarta
> marchewka, ogórek kiszony pokrojony w kostkę ( w stosunku 3:1), trochę
> majonezu. Wszystko wymieszać i już. Zestaw może trochę dziwić ale zaręczam,
to
> jest pyszne!



Potwierdzam, potwierdzam!Ja co prawda znam to ze stolowki szkolnej i ogorek
byl utarty jak marchewka, alesmaczek-super!
Od siebie doloze:
-seler(drobna tarka)+jablko(gruba tarka)+smietana+sol, cukier
-kiszona kapustka+marchewka (drobna tarka)+jablko(grba)+ewentualnie troszke
oleju
-ogorek kiszony, utarty na grubo+posiekana drobniutko cebulka (jak lubisz)
+jablko, grub utarte
-papryka czerwona w kosteczke+kukurydza+ogork kiszony+ kapusta +majonez
-Kapusta pekinska+pomarancza+kukurydza+sos (majonez, smietana, sol, pieprz,
odrobika soku grejpfrutowego albo cytrynowego)
Mam jeszce duzo, ale moze na razie wystarczy ;)
Pozdrawiam!
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Komputer w kuchni ?
Komputer w kuchni ?
Witam. Ciekaw jestem czy byłoby zapotrzebowanie na program komputerowy,który
obliczałby w lokalch (stołówki szkolne, restauracje) takie rzeczy jak:
gramatura potraw w oparciu o liczbę jedzących osób, planowanie potraw w
kalendarzu (dla hoteli np: turnusy), książka kucharska, rejestracja obiadów
(bloczki obiadowe), magazyn. Napisałem taki program na zlecenie i zastanawiam
sie czy Ktoś szuka takiego rozwiązania. Pozdrawiam webgang office@dataport.pl Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: savoir-vivre
święte słowa, jedzmy tak, żeby nam smakowało.
tak się składa, że mój sos ze świeżych pomidorów nigdy się nie robi odpowiednio
długo, bo zawsze chcę go mieć szybko i często mam w domu tylko penne (bo z
kolei częsciej robię takie białe sosy)

ale skoro jedzenie penne z pomidorami jest z zasady poza savoir-vivrem to już
nie pytam o sposoby ;-)
ważne, że smakuje. ale łyżką i tak wcinać nie będę, wybacz red (mam silne
skojarzenie ze szkolną stołówką, gdzie dawali łyżkę do schabowego) Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego wątku




Strona 3 z 4 • Zostało znalezionych 375 wyników • 1, 2, 3, 4  

Powered by WordPress dla [wolszlegier.serwis]. Design by Free WordPress Themes.